środa, 2 kwietnia 2014

FSO Polonez: ocalmy od zapomnienia piękną historię polskiej motoryzacji

Uratujmy polską motoryzację od zapomnienia. Takie hasło powinno wisieć w każdym polskim domu. No dobra, trochę przesadzam. Ale przyznacie mi rację, że warto choć trochę uratować to, co za kilka lat zniknie zupełnie z naszych dróg. Polska motoryzacja, jako myśl i wizja inżynierów i konstruktorów, już nie istnieje. Ale są obecne jeszcze pojazdy, które tamtą wizję odzwierciedlały. Mam na myśli polonezy, czyli poldki, poldice, poldery, borewicze, czołgi. 

Niektóre nazwy nie brały się znikąd. Oto przykład:



Poldki były bardzo bezpieczne, a strefy zgniotu gwarantowały przeżycia w wielu wypadkach. Gdyby można przyznawać 6 gwiazdek w testach bezpieczeństwa, polonez miałby ich 7. Dowód?



Będzie teraz trochę historii. FSO Polonez - samochód osobowy produkowany przez Fabrykę Samochodów Osobowych w Warszawie od 3 maja 1978 roku do 22 kwietnia 2002 roku. Powstał jako następca Polskiego Fiata 125p, który był jednak produkowany równolegle aż do 1991 roku. Przez cały okres produkcji samochód przeszedł kilka większych modernizacji, wprowadzano także kolejne odmiany.

Samochód odziedziczył po poprzedniku większość rozwiązań technicznych, w tym: układ przeniesienia napędu, zmodyfikowane silniki, układ hamulcowy oraz zawieszenie. Nowością było 5-drzwiowe nadwozie typu hatchback. W 1988 roku wprowadzono wersję użytkową Poloneza nazwaną Truck. W 1991 roku przeprowadzono gruntowną modernizację wprowadzając wersję Caro z nowym nadwoziem.

 Od 1996 roku dostępna była wersja sedan - Atu, rok później przeprowadzono ostatnią poważniejsza modyfikację Poloneza wprowadzając modele Caro i Atu Plus. Od 1999 roku dostępna była także wersja Kombi. Produkcję zawieszono 22 kwietnia 2002 roku, łącznie z zestawami montażowymi wyprodukowano 1 061 807 egzemplarzy modelu w różnych wersjach (bez dostawczych Trucków i vanów Cargo). Nie przygotowano następcy.

Egzemplarze z pierwszych lat produkcji zyskują na wartości, najwyższą cenę osiągają egzemplarze 3-drzwiowe oraz Coupé.

JEŻELI CHCESZ URATOWAĆ POLSKĄ MOTORYZACJĘ, MOŻESZ WSPOMÓC INICJATYWĘ OCALENIA OD ZAPOMNIENIA JEDNEGO EGZEMPLARZA POLONEZA. ZBIERAMY FUNDUSZE NA ODKUPIENIE I REMONT PIĘKNEGO POLDKA CARO.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Ponad połowa Polaków nie wie jak wybrać OFE albo ZUS

Od dziś możemy decydować, czy część naszych składek trafiać będzie wciąż do OFE, czy całość do ZUS. To jeden z najważniejszych elementów wdrażanej od początku roku ustawy o zmianach w OFE. Przed wyborem stanęło ponad 16 milionów Polaków. Tymczasem z badania przeprowadzonego przez instytut Badania Rynku i Opinii Mands na zlecenie Money.pl wynika, że blisko 67 procent przyszłych emerytów nie ma pojęcia o tym, co trzeba zrobić, albo ma złe informacje na ten temat. Badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie Polaków. 


Zakład Ubezpieczeń Społecznych zaczął przyjmować oświadczenia od ubezpieczonych dotyczące pozostania w Otwartych Funduszach Emerytalnych. Oświadczenia można składać do końca lipca. Bez względu na decyzję, do ZUS będzie szła dotychczasowa suma 12,22 procent wynagrodzenia brutto. Wybór dotyczy reszty składki czyli 7,3 procent pensji, która jest obecnie dzielona na 4,38 procent na dodatkowe konto w ZUS i 2,92 procent dla OFE. Inaczej mówiąc, jeżeli weźmiemy pod uwagę składkę emerytalną jako całość, możemy zdecydować: albo jej 100 procent ma być przekazywana do ZUS albo 85 procent do ZUS i 15 procent do OFE. Jeżeli ktoś chce zostać w OFE, powinien pobrać specjalny formularz, wypełnić go i dostarczyć do ZUS. Oświadczenia będą też dostępne w oddziałach Zakładu. Co bardzo ważne, brak decyzji będzie oznaczał, że klient automatycznie zostanie przeniesiony do ZUS. Ewentualny czas na zmianę decyzji nadejdzie dopiero w 2016 roku, gdy po raz kolejny otworzy się okienko transferowe. Potem - co cztery lata. 66,8 procent osób biorących udział w badaniu dla Money.pl nie jest w ogóle zorientowana, albo posiada błędne informacje w sprawie wyboru pomiędzy ZUS i OFE oraz związanych z tym formalności. Wśród osób, których dotyczy konieczność podjęcia decyzji pomiędzy ZUS, a OFE, aż 58,7 proc. przyznaje, że nie wie, jakie kroki należy podjąć by pozostać w OFE.


Szykując zmiany w OFE, Ministerstwo Finansów założyło, że aż połowa osób pozostanie w OFE. Tymczasem, jeżeli uczestnicy badania deklarują jakąkolwiek opcję, częściej jest to ZUS (37,2 proc.) niż OFE (22,5 proc.). Wśród respondentów, których bezpośrednio obejmuje obowiązek wyboru pomiędzy ZUS, a OFE, największy odsetek nie wie, jaką decyzje podejmie (40,3 proc.).


Biorąc pod uwagę wiek badanych osób, możemy zauważyć, że respondenci pomiędzy 18, a 49 rokiem życia są najczęściej niezdecydowani odnośnie wyboru ZUS czy OFE (od 39,3 proc. dla 18-29 lat do 55,2 proc. dla 40-49 lat). Z kolei starsi uczestnicy badania zdecydowanie częściej wybierają ZUS ponad OFE (kolejno 48,9 proc. dla grupy 50-59 lat oraz 76,4 proc. dla osób powyżej 60 roku życia). Deklaracja pozostania w OFE jest największa pomiędzy 18 a 39 rokiem życia (odpowiednio 32,6 proc. dla grupy 18-29 lat oraz 34,9 proc. dla osób 30-39 lat).

Instytut Badania Rynku i Opinii - Mands. Metoda badawcza: Badanie (metoda CATI - zestandaryzowane wywiady telefoniczne) przeprowadzono na terenie całego kraju, w dniach od 18-26 marca 2014 roku. Ankieterzy Instytutu Mands przepytali 1003 osoby. Aby uzyskać reprezentatywność próby, w badaniu dokonano ważenia postratyfikacyjnego z uwzględnieniem rozkładu płci i wieku w 5 kohortach. Dodatkowo próba reprezentatywna ze względu na rozkład terytorialny (16 województw oraz 5 klas wielkości miejscowości). 

źródło: money.pl

niedziela, 30 marca 2014

Krzyki, czyli nie do końca zrozumiana dzielnica

Dlaczego piszę, że Krzyki to nie do końca zrozumiana dzielnica? To bardzo proste. Wystarczy przeglądnąć ogłoszenia o sprzedaży mieszkań. Ulica Gliniana, Borowska, Świeradowska, Mościckiego - według agentów nieruchomości i deweloperów też należą do Krzyków. Jest to pewna zaszłość a niezrozumienie bierze się po prostu z braku wiedzy. 

Fakt, dzielnica Krzyki istniała od 12 lutego 1952, aż do 8 marca 1990 roku. Później jej obowiązki przejął w szerokim zakresie Urząd Miejski nowo powstałej Gminy Wrocław. Wikipedia podaje, że nazwa Krzyki przywoływana jest dla celów statystycznych, a także funkcjonuje w organach administracji rządowej i specjalnej np. ZOZ, urząd skarbowy, prokuratura, policja, itp. Obszar byłej dzielnicy Krzyki liczy 54,3 km², zamieszkuje ją 165 610 osób (GUS, 31.12.2008). Tę samą nazwę nosi jedno z osiedli w dzielnicy, osiedle Krzyki, które graniczy na zachodzie i południu z Oporowem, Kleciną i Partynicami, a na północy i wschodzie z Grabiszynkiem i Borkiem.

 Uważam, że tylko to wspomniane osiedle ma prawo nosić nazwę Krzyki. Dlaczego? Ponieważ jest to historyczna nazwa wsi, włączonej w granice Wrocławia w 1928 roku. I tego się trzymajmy. Krzyki (dawniej "kłótnicy") to miejsce wyjątkowe, z bogatą historią i niestety z wieloma już nie istniejącymi budynkami. Kiedyś spokojny zakątek Wrocławia (wcześniej Breslau), przedwojenna dzielnica dla funkcjonariuszy policji państwowej (jeszcze przed dojściem NSDAP do władzy). Dziś staje się wielką spiżarnią miasta (to od przyjezdnych słoików), gdzie każdy metr jest zabudowywany, a samochodów jest więcej niż w jakiejkolwiek dolnośląskiej miejscowości.

Chciałbym Was drodzy czytelnicy zainteresować pewnym projektem historycznym, który ma na celu chociaż w niewielkim stopniu zachować bogatą przeszłość Krzyków (Krietern). Powstała strona internetowa www.krzyki.wroclaw.pl. Znajdziecie tam wiele ciekawostek i informacji oraz zdjęć. Serwis jest cały czas rozbudowywany, musicie uzbroić się w cierpliwość. Strona funkcjonuje dopiero od piątku. Jeżeli ktoś z Was ma jakieś informacje, skany, zdjęcia, chciałby coś napisać od siebie, skorzystajcie z tamtejszego formularza kontaktowego.

czwartek, 6 marca 2014

6 marca: Święto poznańskich tramajów

Siemens Combino, linia nr 14 na trasie PST.
 Fot. Wikimedia Commons/Radomil
Kartka z tramwajowego kalendarza. Dziś mija kolejna rocznica , kiedy na ulice Poznania wyjechał pierwszy tramwaj elektryczny. W Pyrlandii na tramwaje mówi się bimby, l.poj. – bimba. Ot taka ciekawostka. Komunikacja tramwajowa w tym mieście należy do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego sp. z o.o. działającego na zlecenie Zarząd Transportu Miejskiego w Poznaniu.

Obecnie system składa się z 20 linii dziennych i jednej nocnej oraz jednej linii turystycznej obsługiwanej przez historyczny tabor kursujący w weekendy od maja do października. Tramwaje poruszają się po torach o rozstawie 1435 mm i łącznej długości torowiska 157,695 km (tor pojedynczy z torami zajezdniowymi i na pętlach).

Co ciekawe w Poznaniu istniało kilka skrzyżowań torów tramwajowych i kolejowych. Obecnie zachowało się jedno.

Miejsce Stan Położenie geograficzne
Trasa Kórnicka Zlikwidowane w pierwszej połowie lat 90. XX wieku 52°23′33″N 16°58′14″E
ul. Warszawska Zlikwidowane 52°24′32″N 16°57′47″E
ul. Starołęcka Zlikwidowane 52°22′25″N 16°56′14″E
ul. Głogowska Zlikwidowane 28 lipca 2012, w trakcie budowy przedłużenia trasy PST 52°24′03″N 16°54′26″E
Zajezdnia przy ul. Fortecznej Istnieje, obecnie nie jest użytkowane 52°22′02″N 16°56′01″E

Poznańskie tramwaje mają długą tradycję funkcjonowania. Niestety nie rozmawiałem nigdy z żadnym poznaniakiem, aby opowiedział mi jak ta komunikacja funkcjonuje na co dzień. Z okazji dzisiejszego święta przygotowałem zestawienie wrocławskich i poznańskich tramwajów:



Powered By Blogger