niedziela, 5 września 2010

Słoneczko (Peru?)

Tak mi się dzisiaj skojarzyło, oglądając powtórkę kabaretu TEY. Nie dokonywałem żadnych modyfikacji tekstu. To mnie bardzo zdziwiło, że po 30 latach nie trzeba niczego zmieniać. Oczywiście termin "słońce" nabiera nowego znaczenia. Trzeba z uśmiechem i może z ironią przyjmować wiele spraw (np. podniesienie cen żywności). Inaczej po prostu zwariujemy.

Co to będzie, kiedy zgaśnie nasze słońce

Co to będzie, kiedy zgaśnie nasze słońce
Przecież świeci nam przykładnie tyle lat
Jak my wtedy powiążemy koniec z końcem
Co się stanie? To pytanie dręczy nas.

Tyle lat już patrzy przecież na nas z góry
Żyć nam daje, bo je stać na taki gest
Nic nie zmienią wiatrem gnane ciemne chmury
Bo po burzy, w myśl przysłowia, zawsze jest.

Co to będzie, gdy słoneczko zajdzie za daleko
Wiernych sobie pozasmuca, radość sprawi kretom
Co to będzie, kiedy zgaśnie, gdy rano nie wstanie
Albo będzie koniec świata albo...

Ech słoneczko, nie zdobyte przez nikogo
Ileż razy nas robiło w ciemny brąz
Stoisz w miejscu, a tą Ziemią, tą niebogą
Kręcisz sobie, jakbyś było bonzą bonz…

Co to będzie, gdy słoneczko nasze zgaśnie
Zaburzenia ma i plamy przez ten trud
Kto to wie - A może będzie wtedy jaśniej
Przeżyliśmy już niejeden taki cud…

Co to będzie, gdy słoneczko zajdzie za daleko
Wiernych sobie pozasmuca, radość sprawi kretom
Co to będzie, kiedy zgaśnie, gdy rano nie wstanie
Albo będzie koniec świata albo zmartwychwstanie!

Albo będzie koniec świata albo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz