czwartek, 29 października 2009

Wulgarne sześć pięter niechęci Śląska do Zagłębia


Zdjęcie bloku przy pl. Hirszfelda zrobione zostało przez Bartosza Marię Ślusarskiego

A teraz przytoczę krótki opis z alert24.pl:
W sobotę przez ponad cztery godziny wieżowiec w centrum Wrocławia pokrywała wielka flaga z wulgarnym napisem. Nikomu nie przeszkadzała. I gdyby się częściowo nie zerwała, to wisiałaby dłużej.
Godz. 17

Olbrzymi napis wisi na budynku przy pl. Hirszfelda. Ma drażnić kibiców Zagłębia Lubin, którzy - konwojowani przez policję - jadą autokarami ul. Wielką na stadion przy Oporowskiej na mecz ze Śląskiem. Płachta w barwach lubińskiego klubu zasłania sześć górnych kondygnacji wieżowca. - Początkowo się zawinęła i napis nie był widoczny, ale podbiegł do niej po dachu zakapturzony mężczyzna i ją poprawił. Ciekawe, kto dał mu klucz na strych - pyta internauta I_love_okapi, który informację o fladze przysłał nam na Alert 24.

Jolanta Janasik, prezes firmy HJW zarządzającej budynkiem przy Hirszfelda, nie wie, skąd się wzięła flaga na wieżowcu: - Nikt nie występował do nas o zgodę na wywieszenie baneru reklamowego ani innego ogłoszenia.

Nikt z administracji nie otwierał też nikomu drzwi na strych. Ale może tam wejść każdy mieszkaniec budynku, bo wszyscy mają klucze.

Godz. 18

Kibice Zagłębia już dawno są na stadionie, a przy Hirszfelda flaga z obraźliwym napisem nadal wisi. Nie interweniuje policja, której z uwagi na toczący się w pobliżu mecz podwyższonego ryzyka dookoła pełno. Nie próbują jej zdjąć także mieszkańcy, którym zasłania okna.

Janasik: - W sobotę nasze biuro co prawda nie pracowało, ale w poniedziałek też nikt nie zgłosił skargi na wulgarność słów na fladze ani kilkugodzinne zasłonięcie okien.

Godz. 21

Mecz właśnie się skończył. Flaga cierpliwie czeka na budynku, by znów podnieść ciśnienie wracającym kibicom z Lubina. Ale policja jest przebiegła i chyba by nie drażnić fanów Zagłębia, prewencyjnie wybiera dla nich inną drogę powrotną - ul. Kruczą, potem Gajowicką i al. Hallera. Flaga, choć nadal wisi, nie spowoduje więc u nich wybuchu agresji. A mogłaby, bo choć jest już ciemno, napis nieźle widać, bo plac Hirszfelda jest oświetlony.

Komuś jednak wielkie na wysokość piętra brzydkie słowa zaczęły przeszkadzać. - Dostaliśmy zgłoszenie, że z dachu zwisa niezabezpieczona szmata - mówi dyżurny z komendy miejskiej straży pożarnej. Nie wiadomo, na czym polega niebezpieczeństwo, ale taki alarm wystarczy, by rozpocząć akcję usuwania flagi.

Godz. 22

Straż pożarna powiadamia policję, że chce przekazać jej zdjętą flagę. Funkcjonariusze też postanawiają podjąć własne śledztwo. - Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia. Sprawcy odpowiedzą za umieszczenie ogłoszenia w przestrzeni do tego nieprzeznaczonej. Za takie działanie bez pozwolenia i zgody zarządcy grozi grzywna do 5 tys. zł. Jednak w związku z tym, że napis był nieprzyzwoity, to zastosowany będzie także przepis mówiący o ukaraniu za publiczne używanie wulgaryzmów. Za to też, osobno, grozi grzywna lub nagana. Odszkodowania za zasłonięcie okien mieszkańcy mogą dochodzić jedynie na drodze cywilnej - mówi Kamil Rynkiewicz z biura prasowego policji.

Akcja usuwania wulgaryzmu z wieżowca w centrum miasta trwała godzinę. Wzięły w niej udział dwa wozy strażackie, w tym jeden ze specjalistyczną drabiną.


A teraz komentarz ode mnie. To się oburzyli "wielcy" tego narodu i miasta. Ot wywiesił ktoś sobie flagę. Zresztą bardzo ładną. Witała ona gości z Lubina. Nawet nie przeszkadzała mieszkańcom, a przecież powiewała sobie tyle przed ich oknami zasłaniając światło dzienne. Ale niech żyją nasze służby, które dobrze wiedzą czego nam potrzeba. I jak szybko interweniują. Flaga przecież zagrażała mieszkańcom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz