poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Miłosierdzie Boże to nie wszystko. Pamiętaj o Sprawiedliwości!

Niedziela Miłosierdzia Bożego. Przeżywaliśmy ją niedawno. Na pewno trzeba ufać Bożemu Miłosierdziu, ale nie można zapominać, że Bóg to też Sędzia Sprawiedliwy. Zapraszam do lektury.
 
W ostatnich miesiącach sporo jest dyskusji nt. „miłosierdzia”, zwłaszcza „Bożego miłosierdzia”.
Oto kilka typowych pytań, które padają podczas takich dyskusji:
Czy Boże przymioty są takie same jak przymioty człowieka?
Czy któryś spośród Bożych przymiotów jest największy, jeśli tak, czy jest to miłosierdzie?
Czy Boże słowa w Biblii dotyczące miłosierdzia mogą „przebić”, unieważnić czy zaprzeczyć innym Bożym słowom?
Czy Boże słowa dotyczące miłosierdzia zaprzeczają Jego słowom dotyczącym sądu?
Czy słowa Pana Jezusa dotyczące miłosierdzia anulują te o owcach, kozłach i piekle?
Czy ktokolwiek, choćby penitent, może kontynuować życie w grzechu ponieważ Bóg jest miłosierny?
Czy spowiednicy mają święty obowiązek informowania penitenta, że dobrze uformowane sumienie nie może zawierać poglądu, że można pozostawać w grzechu, nawet wyznanym na spowiedzi - „ponieważ Bóg jest miłosierny”?
Nie jest niczym zaskakującym, że w historii Kościoła podobne pytania pojawiały się już w przeszłości. Niektórzy uczniowie Orygenesa z Aleksandrii (185 A.D. – 232 A.D.) podtrzymywali pogląd, który znany był później jako herezja „uniwersalizmu”, że wszyscy ludzie będą zbawieni przez miłosierdzie Boże i że Bóg, który jest miłosierny, nikogo nie skaże na wieczne potępienie. Niektórzy, na podstawie pewnych fragmentów pism Orygenesa twierdzą, że sam Orygenes również opowiadał się za jakąś formą „uniwersalizmu” np. w swojej pracy „O zasadach” („De principia”), w komentarzu do Listu do Efezjan 1, 9-10 pisze:
 
„…które zamierzał w Chrystusie, aby się stały, kiedy czas osiągnie swoją pełnię – aby wszystkie rzeczy na ziemi i w niebie zgromadzić razem pod jedną głową, jednym Chrystusem…”
Orygenes próbował wyjaśnić jak to będzie możliwe i doszedł do sugestii, że – ostatecznie – nawet sam diabeł może być zbawiony:
 
„…którzy zwani są diabłem i jego aniołami… po poddaniu cięższym i sroższym karom… udoskonaleni przez tę srogą metodę kształcenia, są odnawiani… i dlatego zmierzają przez każdy stan do coraz doskonalszej formy, osiągając nawet tę, która jest niewidzialna i wieczna…”
 
Jednym z pierwszych Ojców Kościoła, który odniósł się do uniwersalizmu czy herezji „miłosierdzia” był św. Ireneusz (zm. 202 A.D.), w swoim dziele „Przeciw herezjom”, które zasadniczo odnosiło się do herezji gnostycyzmu, jednak poruszało również problemy innych herezji. Bez nazywania tego wprost „herezją miłosierdzia”, tym którzy twierdzili, że Boże miłosierdzie upewnia nas, że wszyscy pójdą do nieba, Ireneusz odpowiedział, że tworzą sobie innego boga, boga, który nie jest Bogiem Biblii, boga, który nie objawił się w osobie Jezusa Chrystusa:
 
„Ci udowadniają, że są bezrozumni, którzy wyolbrzymiają miłosierdzie Chrystusa, ale nic nie mówią na temat sądu, i patrzą jedynie na obfitą łaskę Nowego Testamentu; ale, zapominając o większym stopniu doskonałości, którego on od nas wymaga, usiłują wykazać, że istnieje jakiś inny bóg poza Tym, który stworzył świat” („Przeciw herezjom” 4:28).
 
„…starsi wskazywali, że ci są pozbawieni rozumu, którzy, dowodząc na podstawie doświadczenia tych, którzy wcześniej nie byli posłuszni Bogu, usiłują przedstawić nam inny obraz Ojca…” (tamże).
Ireneusz zauważa, że ci bezrozumni heretycy skupiają się tylko na tym, co Pan Jezus uczynił „współczując grzesznikom”, ignorują jednak „Jego sąd”.
 
Dodatkowo Ireneusz mówi również, że ci, którzy przedstawiają Boże miłosierdzie jako najważniejszą wartość, czy przymiot, anulujący grzechy, w rzeczywistości oskarżają Pana Jezusa, mogącego posłać grzesznika w ogień piekielny, o to, że nie jest najlepszym możliwym bogiem. Ireneusz wskazuje, że ci heretycy oskarżają Pana Jezusa, który sądzi grzeszników, o to, że nie jest – parafrazując znane powiedzenie – „tym wszystkim, czym mógłby być”.
 
„Bo ci sami heretycy wcześniej już wspomniani odpadli od wspólnoty przez oskarżanie Boga, w którego – jak twierdzą – wierzą”.
 
Ireneusz upewnia, że „… Bóg sądzi na wieczność tych, których sądzi, a uwalnia na wieczność tych, których uwalnia… Bo komu Pan powie: „"Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” ci będą potępieni na wieczność, a komu powie: "Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!” – ci otrzymają królestwo na wieczność i będą czynić w nim stały postęp; jako że Bóg Ojciec i Jego Słowo są jedno, a Jego Słowo było zawsze obecne wśród ludzi na różne sposoby, dokonując wielu rzeczy, i zbawia od początku tych, którzy są zbawieni (bo ci są, których kocha Bóg, i podążają za Słowem Bożym według zakonu, do którego należą), a osądza tych, którzy są osądzeni, to jest tych, którzy zapominają o Bogu, bluźnierców i wiarołomców Jego Słowa” (tamże).
„Bóg skaże duchowe siły nikczemności, wiarołomnych aniołów, którzy zostali odstępcami, a także bezbożników, niesprawiedliwych, rozwiązłych i bluźnierców spośród ludzi na wieczny ogień” („Przeciw herezjom” 1:10:1).
 
Co do tych, którzy nauczają i rozpowszechniają herezję „miłosierdzia”, lub każdą inną herezję, Ireneusz naucza, że będą cierpieć i „pozostaną pośród tych w piekle”. A potem kontynuuje: „ Należy także z podejrzliwością podchodzić do tych, którzy porzuciwszy pierwotną wiarę (sukcesję), gromadzą się razem w jakimś innym miejscu, patrzeć na nich należy albo jako na heretyków o przewrotnych umysłach albo jako nadętych schizmatyków oddanych własnej przyjemności lub jako hipokrytów działających dla własnej chwały lub mamony. Ci wszyscy porzucili prawdę. I heretycy, w istocie przynoszący dziwny ogień do ołtarza Boga – a konkretnie dziwne doktryny – ci będą spaleni prze ogień z nieba, tak jak to stało się z Nadabem i Abihu (Księga Kapłańska 10, 1-2). Tacy, jako że powstają przeciw prawdzie i nawołują innych przeciw Kościołowi Boga, dołączą do tych, którzy są w piekle (apud inferos), zapadną się w ziemię w wyniku trzęsienia ziemi, tak jak ci, którzy byli z Korachem, Datanem i Abiramem (Księga Liczb 16,33). Ale ci, którzy wprowadzają rozłamy i rozdzierają jedność Kościoła, zostaną ukarani prze Boga tą samą karą jaką dostał Jeroboam.
(„Przeciw herezjom” Księga 4, rozdział 26, punkt 2)(http://www.newadvent.org/fathers/0103426.htm)
 
Człowiek może być kochający, ale – na przykład – niski i nie uzdolniony artystycznie albo sportowo; w takim przypadku prawidłowe będzie zdanie, że największym atutem tego człowieka jest jego zdolność kochania. Ale Bóg jest NIEZŁOŻONY (PROSTY); nie składa się z jakichś części, aspektów, cech, atrybutów czy właściwości jak ludzie. Powiedzieć, że Bóg jest dobry, albo wszechmocny, albo miłosierny, używając naszych ludzkich pojęć, znaczy dokładnie to samo, co powiedzieć, że „Bóg jest Bogiem”. Teologicznie nie ma żadnego sensu stwierdzenie: „Ze wszystkich Bożych przymiotów miłosierdzie jest największe, większe niż miłość, sprawiedliwość czy ____________(tu wstaw dowolny przymiot Boży).
 
Święty Ireneusz mówi nam, że tak jak błędem jest twierdzić, że wszyscy jesteśmy skazani na piekło czy czyściec aż do Sądu Ostatecznego, ponieważ największym atrybutem Bożym jest Sprawiedliwość (czy Jego gniew), tak błędem jest twierdzenie, jakoby wszyscy ludzie szli do nieba, ponieważ Bóg jest miłosierny. Mówi też, że skupianie się na tylko jednym przymiocie Boga, podczas gdy ignoruje się pozostałe, może prowadzić do sprzeczności na różnych poziomach Bożego Objawienia. Według św. Ireneusza taki błąd prowadzi do stworzenia sobie swojego boga, który nie jest Bogiem Biblii, do stworzenia sobie zbawiciela, którym nie jest Jezus Chrystus Ewangelii.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz